Święta kojarzą się z ciepłem, zapachem barszczu, pierogów, makowca. Przy stole zasiada cała rodzina – i oczywiście pies albo kot, który z wielkimi oczami pilnuje każdego ruchu widelca. „No daj mu chociaż jednego pierożka, przecież też jest rodziną…” – to zdanie słyszą chyba wszyscy opiekunowie.
Dla doświadczonego lekarza weterynarii ten obrazek ma jednak drugie dno – pełną poczekalnię między świętami a Nowym Rokiem. Dlatego na podstawie rozmowy z praktykującym weterynarzem przygotowaliśmy spokojny, konkretny przewodnik: co naprawdę grozi zwierzętom przy świątecznym stole, czego absolutnie im nie podawać i co zrobić, jeśli mimo dobrych chęci wydarzy się „wypadek wigilijny”.
„Prawdziwa miłość do zwierzęcia nie polega na dzieleniu się ze stołu, lecz na trosce o jego bezpieczeństwo.”
Święta oczami weterynarza – kiedy zaczynają się problemy
Dla lekarzy weterynarii okres świąteczny to nie tylko życzenia i uśmiechy, ale też prawdziwy maraton dyżurów. Najpierw – tuż przed świętami – pojawia się fala „spraw do załatwienia”: zaległe szczepienia, badania, recepty „na zapas”. Potem przychodzi druga fala, znacznie trudniejsza – od 25 do 27 grudnia i w Nowy Rok.
To wtedy trafiają do klinik psy i koty z ostrymi bólami brzucha, wymiotami, biegunką, objawami ciężkich zatruć, połkniętymi kośćmi i ozdobami. W praktyce weterynaryjnej świąteczne interwencje to w większości zatrucia pokarmowe i ostre zapalenia trzustki. I w ogromnej części – sytuacje, którym dałoby się spokojnie zapobiec.
„Tylko jeden pieróg” – mały kawałek, duże ryzyko
Klasyczna scena wygląda niewinnie: Wigilia, gwar przy stole, pies kręci się między krzesłami, ktoś pod stołem podaje mu kawałek pieroga z kapustą i grzybami, trochę karpia „bez ości”, łyżeczkę sosu. Pupil błaga spojrzeniem, trąca łapką, więc dokładki lecą jedna za drugą.
Problem w tym, że w tych „maleńkich kawałeczkach” kryją się dla zwierząt bardzo niebezpieczne składniki. Cebula i czosnek w farszu, tłuste okrasy, sól, smażony tłuszcz – to wszystko dla psiego i kociego organizmu jest ogromnym obciążeniem.
U małych ras, jak york, shih tzu czy maltańczyk, wystarczy naprawdę niewiele. Jeden pieróg z mocno cebulową okrasą może skończyć się ostrym zapaleniem trzustki, wymagającym hospitalizacji.
Do tego pies często nie kończy na jednym pierogu – w chwili nieuwagi potrafi wspiąć się na stół i „posprzątać” cały talerz.
Toksyczne składniki świątecznego menu – czego pies nie widzi, a wątroba i nerki czują
Cebula, czosnek, szczypiorek, por
Wszystkie rośliny z rodziny Allium zawierają związki, które uszkadzają czerwone krwinki u psów i kotów, prowadząc do anemii. Co ważne, toksyczność nie znika podczas gotowania czy smażenia. Gotowana cebula w farszu, podsmażony szczypiorek na rybie, suszona cebula w przyprawach – dla zwierząt nadal są groźne.
Objawy mogą pojawić się dopiero po kilku dniach: osłabienie, apatia, bladość dziąseł, ciemniejszy mocz. W ciężkich przypadkach potrzebna jest intensywna terapia, a nawet transfuzja.
Tłuszcz i zapalenie trzustki
Świąteczne dania są zwykle bardzo tłuste – dużo bardziej niż codzienna karma. Tłusty karp smażony na oleju, boczek, sosy, okrasy – to dla trzustki ogromny szok. Nadmiar tłuszczu może wywołać ostre zapalenie trzustki: silny, rozlany ból brzucha, wymioty, biegunka, niechęć do ruchu. To stan zagrażający życiu, wymagający często intensywnego leczenia w klinice.
Ksylitol – „bez cukru” nie znaczy bezpiecznie
Ksylitol (E967) to popularny słodzik stosowany w produktach „fit” i „bez cukru”: gumach do żucia, ciastach, słodyczach, a nawet w niektórych kremach czy masłach orzechowych. Dla człowieka jest neutralny, dla psa – śmiertelnie niebezpieczny.
U psów ksylitol powoduje gwałtowny wyrzut insuliny, co może doprowadzić do bardzo szybkiego, dramatycznego spadku poziomu cukru we krwi. Objawy to chwiejny chód, osłabienie, wymioty, drgawki, utrata przytomności. Większe dawki uszkadzają wątrobę.
Wystarczy jeden niewielki kawałek ciasta „bez cukru” ze słodzikiem, by zagrozić życiu małego psa.
Rodzynki i winogrona
Rodzynki w makowcu, serniku, keksie, winogrona w owocowych dekoracjach – dla psów są bardzo toksyczne, głównie dla nerek. Co gorsza, nie znamy bezpiecznej dawki – niektóre psy chorują po kilku rodzynkach. Objawy (wymioty, biegunka, apatia) mogą pojawić się dopiero po dobie, a później rozwinąć się w ostrą niewydolność nerek.
Czekolada
Czekolada zawiera teobrominę, której psy nie potrafią skutecznie metabolizować. Im ciemniejsza czekolada, tym bardziej niebezpieczna. Zatrucie objawia się niespokojem, wymiotami, biegunką, przyspieszonym biciem serca, a w ciężkich przypadkach – drgawkami i śmiercią.
Mleko, śmietana, sery
Większość dorosłych psów i kotów ma nietolerancję laktozy. Pierogi ze śmietaną, sosy śmietanowe, serniki – mogą oznaczać bóle brzucha, gazy, biegunki. To nie jest „drobna niestrawność”, tylko konkretny dyskomfort dla zwierzęcia.
Kości, ości i… włosy anielskie – ciche zagrożenia pod choinką
Choć wciąż pokutuje obraz psa z kością w pysku, kości drobiowe (kurczak, indyk) są dla psów bardzo niebezpieczne. Łamią się na ostre odłamki, które mogą poranić jamę ustną, przełyk, żołądek, jelita. Ości karpia działają jak szpilki – zdarza się, że przebijają ścianę przewodu pokarmowego i powodują zapalenie otrzewnej.
Osobnym tematem są ozdoby świąteczne, zwłaszcza lameta, czyli włosy anielskie. Dla kotów to kusząca zabawka, ale połknięta może działać jak brzytwa w jelitach. Tzw. „ciała obce liniowe” (sznurki, tasiemki, lameta) potrafią pociąć jelita od środka i wymagają skomplikowanej operacji. Nie zawsze kończy się to happy endem.
Jeśli w domu są zwierzęta, zdecydowanie bezpieczniej jest odpuścić lametę i nisko wiszące, kruche bombki.

Co zrobić, gdy podejrzewasz zatrucie?
Tu liczy się spokój i czas. Największy błąd, który wciąż się zdarza, to samodzielne wywoływanie wymiotów wodą z solą czy innymi domowymi metodami. To bardzo niebezpieczne – możesz doprowadzić do zatrucia sodem, uszkodzenia przełyku, ciężkiego odwodnienia.
Decyzję o wywoływaniu wymiotów zawsze podejmuje lekarz weterynarii – po ocenie stanu zwierzęcia i rodzaju zjedzonej substancji.
Jeśli podejrzewasz, że pies lub kot zjadł coś toksycznego:
- zapamiętaj lub zapisz co zjadł, ile i o której godzinie,
- zabierz ze sobą opakowanie produktu (jeśli to np. czekolada, guma, słodzik, ciasto),
- jak najszybciej skontaktuj się z całodobową kliniką weterynaryjną i jedź na miejsce – przy ksylitolu, czekoladzie, rodzynkach każda minuta ma znaczenie,
- jeśli widzisz wystający z pyska lub odbytu sznurek czy lametę – nie ciągnij; to zadanie dla chirurga, nie domowej apteczki.
Objawy alarmowe to m.in.: wymioty, biegunka, silny ból brzucha, apatia, chwiejny chód, drgawki, trudności z oddychaniem, drastyczna zmiana zachowania. Przy takich sygnałach nie czekamy „do jutra”.
Jak przygotować zwierzę na święta – praktyczne zasady
Bezpieczne święta ze zwierzakiem zaczynają się od… rozmowy przy stole, zanim ten się jeszcze pojawi. Dobrze, by wszyscy domownicy i goście usłyszeli jasno: nie karmimy psa ani kota ze stołu. Babcia, dziadek, dzieci – każdy musi wiedzieć, że „mały kawałeczek” może skończyć się wizytą w klinice zamiast rodzinnego spaceru.
Warto:
- przygotować własny, bezpieczny świąteczny posiłek dla pupila – np. kawałek gotowanego, chudego indyka lub kurczaka bez skóry, kości i przypraw, odrobinę ugotowanej marchewki czy batata, kawałeczek jajka,
- zadbać o ciche miejsce dla zwierzęcia, gdzie może się schować przed zgiełkiem (szczególnie ważne u kotów),
- zabezpieczyć choinkę i ozdoby – bez lamety, bez łatwo dostępnych szklanych bombek, z ukrytymi kablami od lampek,
- mieć w telefonie zapisany adres i numer najbliższej całodobowej kliniki weterynaryjnej.
Świetnym, prostym rozwiązaniem jest mała kartka przy stole z napisem: „Prosimy nie karmić pupila – ma specjalną dietę”. To pomaga uniknąć dyskusji i „dobrych chęci”.
Święta mogą być przyjemne także dla zwierząt
W tym wszystkim łatwo zapomnieć o najważniejszym: psy i koty nie potrzebują sernika, śledzia ani pierogów, żeby poczuć, że są częścią rodziny. Potrzebują naszej obecności, spokoju, uwagi, przewidywalności.
Dla większości z nich największą świąteczną radością będzie dłuższy spacer, zabawa nową zabawką, wspólne leniuchowanie na kanapie. Dla zwierząt wrażliwych – możliwość schowania się w spokojny kąt, kiedy w domu robi się głośno.
Najlepszym prezentem świątecznym, jaki możemy dać pupilowi, jest zdrowie – czyli święta bez bólu brzucha, bez wymiotów, bez kroplówek i dramatów na dyżurze.
Resztę dopowiedzmy sobie sami.
5 zasad bezpiecznych świąt z pupilem
- Zero resztek ze stołu. Nawet „jeden malutki pieróg” z cebulą i tłuszczem może zaszkodzić.
- Produkty zakazane: cebula, czosnek, rodzynek i winogrona, czekolada, ksylitol, kości drobiowe i ości, bardzo tłuste potrawy, lameta.
- Bezpieczny świąteczny „obiad” dla psa: gotowane chude mięso bez przypraw + odrobina warzyw – i nic więcej.
- W razie podejrzenia zatrucia – nie działaj „domowymi sposobami”. Zadzwoń do weterynarza, jedź do kliniki, zabierz opakowanie zjedzonego produktu.
- Przygotuj się wcześniej: ustal zasady z rodziną, zabezpiecz ozdoby, miej pod ręką numer do całodobowej lecznicy.
Zachęcamy do przeczytania pełnej wersji artykułu w kwartalniku „Sage Medica – Magazyn Medyczny”. Dostępny online oraz stacjonarnie w przychodni – do wyczerpania nakładu.




