Sylwestrowa noc kojarzy się wielu osobom z radością, nowym początkiem i kolorowym niebem. Ale dla części ludzi to jedna z najtrudniejszych nocy w roku. Huk petard, nagłe błyski i wybuchy nie są dla nich „oprawą świętowania”, tylko bodźcem, który uruchamia lęk, panikę, a czasem wręcz powrót do traumatycznych wydarzeń.
O tym, czym jest PTSD, czym różni się neuroróżnorodność od „nadwrażliwości”, jak pomóc bliskim i jak oszczędzić cierpienia dzieciom ze spektrum autyzmu, opowiada Svitlana Bukharska, neuropsycholog i terapeutka EEG z Sage Medica.
Czym właściwie jest PTSD i dlaczego osoby z zespołem stresu pourazowego mogą szczególnie silnie reagować na fajerwerki?
PTSD, czyli zespół stresu pourazowego, to zaburzenie psychiczne, które może rozwinąć się po doświadczeniu traumatycznego wydarzenia. Może to być przemoc fizyczna lub psychiczna, wypadek, katastrofa, działania wojenne.
Jednym z głównych objawów PTSD są tzw. flashbacki – intensywne, bardzo żywe wspomnienia traumy. Pojawiają się wtedy, gdy osoba zetknie się z konkretnym bodźcem, np. dźwiękiem. Huk fajerwerków bywa bardzo podobny do wystrzałów czy wybuchów. Może to uruchomić reakcję „walki lub ucieczki”, a osoba z PTSD zaczyna czuć, jakby zagrożenie działo się tu i teraz, a nie wiele lat temu.
To nie jest „przesada” ani brak dystansu. To biologiczna reakcja układu nerwowego, który nie odróżnia w danym momencie przeszłości od teraźniejszości.
Które grupy są najbardziej narażone na takie reakcje podczas sylwestra?
Szczególnie narażone są osoby, które doświadczyły przemocy fizycznej lub psychicznej, przeżyły wojnę, katastrofy, wypadki komunikacyjne. W tej grupie są także weterani wojenni i uchodźcy.
Wspólne dla tych doświadczeń jest nagłe, intensywne zagrożenie życia. Hałas, wybuchy, mocne bodźce mogą je bolesnie przypominać. Sylwestrowy huk nie jest wtedy tłem do zabawy, tylko sygnałem alarmowym.
Jakie objawy mogą pojawić się u takich osób w noc sylwestrową?
U osób z PTSD w takiej sytuacji mogą pojawić się napady paniki, przyspieszone bicie serca, duszności, drżenie ciała, silne pocenie się, uczucie rozdrażnienia i napięcia emocjonalnego, a także płacz. Pojawia się chęć ukrycia się, izolowania, „zniknięcia” z danej sytuacji.
Często występują problemy ze snem – w noc sylwestrową, ale także później – a nawet bezsenność. Organizm jest w trybie ciągłej gotowości, jakby wciąż coś mu zagrażało.
Co wtedy dzieje się w psychice? Dlaczego dla tych osób to nie jest po prostu głośna zabawa?
W PTSD kluczowe jest to, że dla układu nerwowego traumatyczne wydarzenie dzieje się „tu i teraz”. Osoba nie zawsze jest w stanie rozdzielić przeszłość od teraźniejszości.
Mózg uruchamia tę samą reakcję, co w momencie realnego zagrożenia: serce przyspiesza, ciało napina się, pojawia się silny lęk. To nie jest kwestia charakteru, ale reakcji biologicznej. W takim stanie sylwester nie jest świętem, lecz powrotem do najgorszych chwil życia.
Jak bliscy mogą pomóc osobie z PTSD w czasie sylwestra?
Najważniejsze jest zapewnienie spokojnego, bezpiecznego miejsca. Czasem oznacza to wyjazd w cichszą okolicę, czasem po prostu rezygnację z głośnych imprez w domu.
Warto nie planować hucznego świętowania, jeśli wiemy, że ktoś bliski ma PTSD. Najważniejsza jest obecność i wsparcie – bycie obok, bez zmuszania do konfrontacji z chaosem. Można zaproponować słuchawki wygłuszające, relaksacyjną muzykę, spokojny wieczór, a także ustalić wcześniej „plan B” na wypadek pogorszenia samopoczucia: np. osobny pokój, możliwość wyjścia z imprezy, umówiony sygnał, że „już wystarczy”.
Chodzi o to, żeby osoba z PTSD wiedziała, że nie jest sama i że jej reakcja jest traktowana poważnie.
Jakie zachowania bliskich mogą nieświadomie pogorszyć sytuację? Czego lepiej unikać?
Najbardziej rani bagatelizowanie. Słowa „to tylko fajerwerki”, „co ty przesadzasz”, „inni dają radę” mogą zranić bardziej niż sam hałas.
Nie pomaga też zmuszanie do wspólnego świętowania – „chodź z nami, musisz wyjść, nie będziesz siedzieć sam w pokoju”. Dla osoby z PTSD to może być nie do udźwignięcia.
Zdecydowanie lepiej unikać:
- zaskakiwania odgłosem petard,
- oceniania („inni wytrzymują, czemu ty nie?”),
- żartów z reakcji lękowej, nawet „w dobrej wierze”.
Żarty z cudzego lęku, nawet pozornie lekkie, mogą zostać zapamiętane na bardzo długo.
Czy są konkretne strategie, które pomagają takim osobom przetrwać sylwestra?
Pomocne są bardzo konkretne, proste narzędzia. Przede wszystkim techniki oddechowe i tzw. uziemianie – skupienie się na tym, co „tu i teraz”: na odczuciu ciała, na dotyku, temperaturze, zapachu.
Dobre wsparcie dają słuchawki z muzyką lub dźwiękami natury, zasłonięte okna, ograniczenie bodźców wizualnych. U wielu osób sprawdzają się aplikacje relaksacyjne.
Bardzo ważna jest obecność zaufanej osoby, przy której można czuć się bezpiecznie. Dobrze działa też wcześniejsze zaplanowanie „rytuałów obniżających stres”: kąpiel, medytacja, spokojny film, spacer – to, co akurat dla danej osoby jest najbardziej kojące.
Jeżeli ktoś podejrzewa u siebie PTSD – czy konsultacja z psychologiem to dobry krok?
To nie tylko dobra, ale wręcz konieczna rada.
Jeśli po trudnych doświadczeniach pojawia się silny lęk, unikanie sytuacji, problemy ze snem, trudności emocjonalne – nie warto czekać. Profesjonalna pomoc może przynieść realną ulgę i poprawić jakość życia.
PTSD to nie jest wyrok. To coś, z czym można pracować – i właśnie tym zajmują się psycholodzy, psychoterapeuci i psychiatrzy.

Neuroróżnorodność i wysoka wrażliwość – nie „fanaberia”, tylko inny sposób odczuwania świata
Mówi się, że nie tylko osoby z PTSD, ale też osoby „nadwrażliwe” gorzej znoszą sylwestrowy hałas. Czym jest neuroróżnorodność?
Neuroróżnorodność to pojęcie, które podkreśla, że wszyscy jesteśmy różni – także na poziomie funkcjonowania układu nerwowego. W ramach neuroróżnorodności mieszczą się m.in. osoby w spektrum autyzmu, osoby z ADHD, ale także osoby z wysoką wrażliwością.
To naturalna część ludzkiego spektrum. Odmienna reakcja na bodźce nie musi być zaburzeniem. Może być cechą temperamentu albo stanem psychologicznym, z którym warto nauczyć się żyć w zgodzie – i który trzeba zaakceptować, a nie zwalczać.
Czym jest wysoka wrażliwość i dlaczego sylwestrowe wybuchy są dla takich osób tak trudne?
Osoby wysokowrażliwe przetwarzają bodźce intensywniej. Hałas, mocne światło, tłum, nagłe wybuchy mogą być dla nich po prostu zbyt dużo.
Może pojawić się ból głowy, migreny, podwyższone ciśnienie, skrajne zmęczenie, rozdrażnienie, płacz. Często dochodzi do poczucia przytłoczenia i silnej potrzeby ucieczki z danej sytuacji.
Konsekwencją mogą być także problemy ze snem – utrzymujące się napięcie, trudności z zaśnięciem, albo przeciwnie: nadmierna senność w ciągu dnia.
Co można zrobić, żeby sylwester był dla osób wysokowrażliwych mniej obciążający?
Kluczowe jest zaplanowanie spokojnego otoczenia. W miarę możliwości warto zrezygnować z fajerwerków w najbliższym sąsiedztwie – choć oczywiście nie zawsze mamy na to wpływ.
Można zadbać o możliwość wyciszenia: książka, muzyka, kąpiel, spacer, spokojny pokój z przygaszonym światłem. Warto zabezpieczyć okna, ograniczyć mocne bodźce wizualne i dźwiękowe, pozwolić tej osobie robić to, co ją relaksuje, zamiast wpychać ją w rolę „duszy towarzystwa”.
Jak bliscy mogą wspierać osoby wysokowrażliwe, żeby nie czuły się niezrozumiane?
Pomóc mogą bardzo proste, ale ważne kroki. Po pierwsze – uznanie ich potrzeb bez oceniania. Jeżeli ktoś mówi, że hałas jest dla niego zbyt trudny, nie odpowiadamy: „nie przesadzaj”, tylko przyjmujemy to jako fakt.
Po drugie – dostosowanie planów, na ile to możliwe, do ich komfortu: może krótsza impreza, spokojniejsze miejsce, cichszy sposób świętowania.
Po trzecie – zapewnienie przestrzeni, w której taka osoba może się wycofać i wyciszyć, gdy będzie tego potrzebować. Po czwarte – rezygnacja ze zmuszania do świętowania. Nie każdy musi lubić głośne powitanie nowego roku.
I wreszcie – słuchanie i dopytywanie, co byłoby pomocne: „Czym mogę ci teraz pomóc? Co sprawiłoby, że byłoby ci łatwiej?”. To proste pytania, ale dla tych osób niezwykle ważne.
Czy można zawczasu przygotować się emocjonalnie i psychicznie na sylwestra?
Tak. Warto zaplanować z wyprzedzeniem spokojniejszy wieczór – bez fajerwerków, krzyków, mocnego światła. Kilka dni wcześniej zadbać o sen, regenerację i odpoczynek.
Dobrze jest też wcześniej porozmawiać z bliskimi o potrzebach: jak chcemy spędzić ten czas, co byłoby komfortowe, czego chcielibyśmy uniknąć.
Pomocny bywa trening technik relaksacyjnych i oddechowych. Jest dziś wiele informacji na temat tego, jak oddychać, jak się uziemiać, jak wracać uwagą do „tu i teraz”. Im lepiej znamy te narzędzia przed sylwestrem, tym łatwiej z nich skorzystać, kiedy za oknem zaczną wybuchać petardy.
Edukacja, empatia i… rezygnacja z fajerwerków
Jak można zwiększyć świadomość społeczną na temat tego, że fajerwerki dla części osób są źródłem cierpienia?
Kluczem jest edukacja. Wiele osób po prostu nie wie, czym jest PTSD, neuroróżnorodność czy wysoka wrażliwość.
Ważną rolę mogą odegrać media, szkoły, kampanie społeczne. Potrzeba mówienia głośno i otwarcie o tym, że dla części ludzi fajerwerki, głośne dźwięki, mocne światło nie są żadną radością, tylko cierpieniem.
Im więcej wiedzy i empatii, tym łatwiej wprowadzać realne zmiany, np. zachęcać do pokazów świetlnych bez huku czy całkowitej rezygnacji z petard.
Jakie gesty mogą realnie zmienić tę noc dla osób z PTSD i wysoką wrażliwością?
Z różnych propozycji, opinii i pomysłów wyróżnia się jedna, bardzo konkretna: rezygnacja z fajerwerków.
To prosty, ale bardzo silny gest. Zamiast wybuchów – światło. Zamiast huku – cisza, rozmowa, muzyka. Taki wybór naprawdę może zdecydować o tym, czy dla kogoś sylwester będzie świętem, czy kolejną traumą.
Dzieci ze spektrum autyzmu i ADHD – jak zadbać o ich bezpieczeństwo?
Jak rodzice dzieci z autyzmem mogą zadbać o ich komfort w sylwestra?
Dzieci w spektrum autyzmu bardzo często mają zwiększoną wrażliwość sensoryczną. Na głośne dźwięki, błyski, tłum mogą reagować silnym lękiem, paniką, krzykiem, a nawet zachowaniem agresywnym.
Dlatego tak ważne jest przygotowanie dziecka wcześniej. Można wytłumaczyć, co się wydarzy, prostymi słowami, wykorzystując obrazki, historyjki społeczne, piktogramy. Zaznaczyć w kalendarzu dzień, w którym mogą pojawić się głośne dźwięki. Jeśli dziecko tego potrzebuje – obejrzeć razem nagranie fajerwerków, żeby oswoić ich wygląd.
Kolejny krok to zorganizowanie bezpiecznej przestrzeni w domu: „kocyka wyciszenia”, namiociku, ulubionej przytulanki, zabawki, słuchawek wygłuszających. Warto zasłonić okna, zredukować światło i pozwolić dziecku regulować emocje ulubionymi sposobami – zabawkami sensorycznymi, kocem obciążeniowym, słuchawkami.
Kluczowy jest spokój rodzica. Emocje są zaraźliwe – jeśli dorosły jest zdenerwowany i zagubiony, dziecko czuje jeszcze większy niepokój. Rolą rodzica jest bycie „bezpieczną bazą”: spokojny ton głosu, jasny komunikat „jesteśmy razem”, przytulenie, nazwanie emocji dziecka i zapewnienie, że to, co czuje, jest zrozumiałe.
Dobrze jest też zaplanować alternatywny rytuał świętowania: zamiast głośnej imprezy i petard – lampki, bańki mydlane, papierowe konfetti, spokojna muzyka, nagrane życzenia. Sylwester wcale nie musi być głośny, żeby był świąteczny – zwłaszcza dla dziecka z autyzmem, ADHD czy PTSD.
Jak pomagać osobie, która zaprzecza, że ma problem – np. starszemu bliskiemu, który źle znosi hałas, ale wszystkiemu zaprzecza?
Nie trzeba na siłę przekonywać nikogo, że „ma PTSD”. Nie musimy używać etykiet ani diagnozować bliskich.
Możemy robić to samo, co w przypadku osoby, która otwarcie mówi o trudności, tylko bez nazywania problemu. Zamiast: „bo ty masz PTSD” – delikatne propozycje: spokojniejszego sylwestra, wieczoru bez chaosu, wspólnego czasu w domu, bez fajerwerków.
Możemy zaproponować: „Może spędzimy ten wieczór spokojniej?”, „Może zostańmy w domu, obejrzymy film, napijemy się herbaty, posiedzimy razem?”. Bez oceniania, bez akcentowania „co z tobą jest nie tak”.
Mówienie komuś „masz PTSD” może być odebrane jak stwierdzenie: „jesteś gorszy, chory, inny”. Często lepiej po prostu zadbać o tę osobę, proponując inne sposoby świętowania – bez nazywania tego wprost.
Jak pomóc obcej osobie na ulicy, która w reakcji na fajerwerki siada, zatyka uszy, trzęsie się?
Każdy człowiek inaczej przeżywa stres i lęk, dlatego najważniejsze jest indywidualne podejście. Jedna rzecz jest jednak uniwersalna: spokojne pytanie.
Można podejść i po prostu zapytać:
„Czy mogę jakoś pomóc?”
„Czy potrzebuje pani/pan czegoś ode mnie?”
Dalej wszystko zależy od sytuacji. Ktoś może poprosić o podanie ręki, o to, żeby po prostu przy nim chwilę posiedzieć, zaprowadzić w spokojniejsze miejsce albo podać wodę.
Najważniejsze jest spokojne, nieoceniające podejście. Zamiast narzucać własne pomysły, lepiej zapytać, czego ta osoba potrzebuje. Czasem sama obecność i jedno życzliwe pytanie potrafią zadziałać jak kołdra bezpieczeństwa.
Sylwestrowa noc nie dla wszystkich jest fajerwerkiem radości. Dla wielu osób to próba przetrwania – z PTSD, z wysoką wrażliwością, z neuroróżnorodnością, z autyzmem u dziecka.
Im więcej o tym wiemy, tym łatwiej zastąpić huk empatią. I podjąć decyzję, która dla kogoś może być bezcenna: zrezygnować z fajerwerków, świętować światłem, bliskością i spokojem.
Zachęcamy do przeczytania pełnej wersji artykułu w kwartalniku „Sage Medica – Magazyn Medyczny”. Dostępny online oraz stacjonarnie w przychodni – do wyczerpania nakładu.




