Odmrożenia i hipotermia – jak rozpoznać i reagować

Osoba siedząca na śniegu pod ścianą budynku zimą, zziębnięta, w grubym płaszczu z kapturem, ogrzewająca dłonie oddechem.

Zima nie musi boleć. Mróz może szczypać w policzki, ale nie powinien zostawiać po sobie trwałych śladów. Wystarczy wiedzieć, jak ciało traci ciepło, jakie sygnały wysyła, gdy jest mu już „za zimno” i co zrobić, gdy palce drętwieją, wiatr przenika przez kurtkę, a ktoś obok zaczyna mówić jak przez sen. Ten tekst to spokojny przewodnik: od pierwszych objawów odmrożenia i hipotermii po bezpieczne, domowe sposoby ogrzewania – bez paniki, bez gwałtownych ruchów.

„W zimnie wygrywa ten, kto działa szybko i ogrzewa łagodnie.”

Zimno od kuchni – co dzieje się w ciele?

Gdy marzniemy, organizm robi coś bardzo mądrego: zaczyna oszczędzać ciepło tam, gdzie jest ono najbardziej potrzebne – w okolicach serca, mózgu i kluczowych narządów. Żeby to zrobić, „zakręca kaloryfery” na obwodzie: w skórze, palcach, nosie, uszach.

Najpierw czujemy mrowienie, szczypanie, czasem tępy ból – to znak, że do tkanek dociera mniej krwi. Skóra blednie, potem może sinieć. Jeśli do zimna dołącza wiatr i wilgoć (mokre rękawiczki, przemoczone buty), ciepło ucieka jeszcze szybciej.

Wyobraźmy sobie dłonie wystawione na mróz. Najpierw są po prostu zimne, potem bledną i pieką. Kolejny etap to obrzęk, sina barwa, sztywniejące palce. Gdy nadal nie reagujemy, po kilku godzinach mogą pojawić się pęcherze – to już głębsze uszkodzenie tkanek. W skrajnych sytuacjach skóra ciemnieje, niemal czernieje, a ból… znika. To zły sygnał – obumarłe zakończenia nerwowe nie bolą.

Z hipotermią (uogólnionym wychłodzeniem organizmu) dzieje się podobnie, tylko „w dużej skali”. Na początku ciało broni się dreszczami – to nasz wbudowany piecyk. Gdy wychłodzenie narasta, dreszcze słabną, a w pewnym momencie znikają. Człowiek robi się senny, spowolniony, myśli jak „przez watę”, mowa zaczyna się zacinać. W ciężkim wychłodzeniu traci przytomność, a oddech i tętno zwalniają tak bardzo, że laik może ich nie wyczuć.

Jak rozpoznać, że robi się niebezpiecznie?

W codziennym życiu pierwsze sygnały bywają bardzo niepozorne:
blada, „szklana” skóra policzków, drętwiejące palce, brak czucia w czubku nosa czy uszu, narastająca niechęć do ruchu. To moment, kiedy warto zareagować – zejść z wiatru, poprawić ubranie, włożyć suchą czapkę, rękawiczki, wypić coś ciepłego.

Gdy zaczyna się hipotermia, dołączają inne objawy:
zmęczenie nieadekwatne do wysiłku, senność, spowolnienie, bełkotliwa mowa, trudność z wykonaniem prostych czynności – choćby zapięciem guzików czy sznurowadeł. U osoby wychłodzonej pojawia się też obojętność: „już mi wszystko jedno”, „jest mi nawet ciepło”, chęć położenia się w śniegu czy na ławce. To bardzo poważny sygnał.

U niemowląt i małych dzieci wychłodzenie często widać inaczej. Nie liczymy zmarzniętych dłoni – one zwykle są chłodniejsze. Sprawdzamy kark i klatkę piersiową. Jeśli są zimne w dotyku, usta robią się sine, maluch jest nienaturalnie senny albo przeciwnie – płaczliwy bez wyraźnej przyczyny, to znak, że trzeba działać.

Jeśli na odmrożonej skórze widzisz pęcherze – nie przekłuwaj ich. Jeśli skóra ma kolor ciemnej śliwki lub czerni, nie zwlekaj z kontaktem z lekarzem. Przy hipotermii pamiętaj: osobę wychłodzoną traktujemy jak „kruche szkło” – bez szarpania, bez nagłego podnoszenia, bez biegania „dla rozgrzewki”.

Co robić – odciąć zimno, potem łagodnie ogrzać

Najważniejsza zasada brzmi: najpierw zatrzymaj utratę ciepła, dopiero potem zacznij je dodawać.

Jeśli ktoś zmarzł, przenieś go do osłoniętego miejsca – klatki schodowej, samochodu, nawet przystanku, byle osłonić od wiatru. Zdejmij mokre albo ciasne rzeczy: skarpety, rękawiczki, czapkę, buty. Podłóż coś izolującego od ziemi – kurtkę, koc, gazetę. Zimno z podłoża wyciąga ciepło szybciej, niż nam się wydaje.

Przy miejscowych odmrożeniach (np. dłoni) najbezpieczniejszy sposób to włożenie rąk do miski z letnią wodą – taką, w której bez problemu utrzymasz rękę (około 30°C). Co kilka minut możesz delikatnie podnieść temperaturę do „przyjemnie ciepłej” (maksymalnie 36–40°C). Skórę osusz miękkim ręcznikiem, załóż luźny, jałowy opatrunek i… zostaw w spokoju.

Nie trzesz zmarzniętych miejsc śniegiem ani szorstkim ręcznikiem, nie kładziesz zmarzniętych palców na kaloryferze „na full” czy przy ogniu, nie zanurzasz w gorącej wodzie. Gwałtowne ogrzewanie może tylko pogłębić uszkodzenia.

Przy uogólnionym wychłodzeniu ogrzewamy przede wszystkim rdzeń ciała, czyli tułów – klatkę piersiową, kark, plecy, pachwiny. Koce, śpiwór, dodatkowe kurtki, folia NRC – wszystko się przyda, byle okrywać serce i duże naczynia, a nie od razu kończyny.

Ciepła, słodka herbata będzie świetnym wsparciem, ale tylko wtedy, gdy osoba jest w pełni przytomna i połyka bez problemu. W umiarkowanej i ciężkiej hipotermii dzwonimy po pomoc medyczną i zostajemy z chorym, utrzymując go w pozycji leżącej, osłoniętego i spokojnego. Jeśli nie oddycha lub nie wyczuwasz tętna, zaczynasz resuscytację i kontynuujesz ją do przyjazdu ratowników.

Dzieci, niemowlęta, seniorzy – szczególnie wrażliwi

Niemowlęta tracą ciepło szybciej niż dorośli. Jeśli wyczuwasz zimny kark albo klatkę piersiową, nie czekaj, aż zaczną marudzić. Przenieś dziecko w ciepłe miejsce, zmień mokrą pieluszkę i zastosuj to, co najlepiej działa od tysięcy lat: kontakt „skóra do skóry”. Połóż malucha na swojej piersi, okryj was wspólnym kocem. Twój organizm to najlepszy, najbardziej subtelny „grzejnik”, jaki możesz dać niemowlęciu.

U kilkuletnich dzieci obowiązuje zasada: szybko wysuszyć, ciepło ubrać, dać coś ciepłego i słodkiego do picia (jeśli dziecko jest w dobrym kontakcie), pozwolić odpocząć.

Seniorom pomagamy jeszcze wcześniej – zanim wyjdą z domu. Dobrze dobrane warstwy (bielizna odprowadzająca wilgoć, warstwa ciepła, na wierzchu coś przeciwwiatrowego), czapka, szalik, rękawiczki, buty nie za ciasne. W domu – ciepłe, regularne posiłki, odpowiednie nawodnienie i choćby krótki spacer po mieszkaniu czy klatce schodowej, by pobudzić krążenie.

Zima to też empatia

Zima szybko weryfikuje, czy patrzymy tylko pod własne nogi. Osoba śpiąca na ławce, skulona przy śmietniku, ktoś przysypiający na przystanku – to nie „problem miasta”, tylko nasz test uważności.

Jeśli widzisz kogoś takiego, spróbuj delikatnie zagadać, sprawdzić, czy reaguje sensownie. Osłoń kurtką, kocem, podaj ciepły napój, jeśli masz go pod ręką. Zadzwoń pod numer alarmowy 112, kiedy sytuacja budzi niepokój. Alkohol nie jest lekarstwem na zimno – daje tylko złudne ciepło i jeszcze przyspiesza wychłodzenie.

Czasem największym „ratunkiem termicznym” jest po prostu to, że ktoś się zatrzymał.

Zapobieganie – proste zasady, które naprawdę działają

Profilaktyka odmrożeń i hipotermii wcale nie wymaga specjalistycznej wiedzy. Bardzo często wygrywa zdrowy rozsądek.

Dobrze działa klasyczna „cebula”: przy skórze coś, co odprowadza wilgoć, pośrodku ciepła warstwa (np. polar), a na wierzchu warstwa chroniąca przed wiatrem i deszczem. W zimie równie ważne jak ciepło jest sucho – mokre skarpety, rękawiczki czy czapka szybko odbierają ciepło, dlatego warto je jak najszybciej zmienić.

W butach zostaw trochę luzu – powietrze jest świetnym izolatorem. Ściśnięte palce marzną szybciej. Przed wyjściem w chłodniejszy dzień zjedz coś i wypij ciepły napój. Ciało potrzebuje „paliwa”, by zasilać wewnętrzny piecyk.

Gdy czekasz na autobus i zaczyna ciąć wiatr, nie stój bez ruchu. Rusz palcami, tupnij kilka razy, przejdź parę kroków – pobudzony krwiobieg szybciej dostarczy ciepło do zmarzniętych dłoni czy stóp. I zawsze sprawdzaj prognozę: przy silnym wietrze i wilgoci nawet kilka stopni powyżej zera może być odczuwalne jak głęboki mróz.

Odmrożenia i hipotermia w pigułce

  • Najpierw odetnij zimno, potem grzej. Suche warstwy, izolacja od podłoża, osłona od wiatru są ważniejsze niż gorący kaloryfer.
  • Odmrożenie lubi delikatność. Letnia woda, stopniowe podnoszenie temperatury, opatrunek, zero tarcia, zero przekłuwania pęcherzy.
  • Przy hipotermii ogrzewaj rdzeń, nie kończyny. Klatka piersiowa, kark, pachwiny – tam płynie krew, która potem ogrzeje resztę ciała.
  • Napoje tylko przy pełnej świadomości. Ciepła herbata tak, alkohol i „na siłę” gorąca kąpiel – nie.
  • Dzieci i seniorzy są pierwsi do wsparcia. Skóra do skóry u niemowląt, ciepłe warstwy i posiłki u dorosłych, dużo cierpliwości u wszystkich.
  • Profilaktyka wygrywa. Warstwy, suchość, ruch, kalorie – plus odrobina uważności na innych. To najprostszy sposób, by zima była bardziej o światełkach i herbacie niż o odmrożeniach.

Zachęcamy do przeczytania pełnej wersji artykułu w kwartalniku „Sage Medica – Magazyn Medyczny”. Dostępny online oraz stacjonarnie w przychodni – do wyczerpania nakładu.

Treści zamieszczone w niniejszym artykule mają charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Nie stanowią one porady medycznej, diagnozy ani zaleceń terapeutycznych i nie mogą zastąpić konsultacji z wykwalifikowanym lekarzem lub innym specjalistą ochrony zdrowia.

Każda sytuacja zdrowotna jest indywidualna i wymaga profesjonalnej oceny medycznej. W przypadku problemów zdrowotnych lub wątpliwości dotyczących stanu zdrowia, zawsze należy skonsultować się z lekarzem.

Redakcja oraz autorzy artykułu nie ponoszą odpowiedzialności za skutki podjętych działań na podstawie informacji zawartych w tym materiale. Wykorzystanie prezentowanych treści następuje na własną odpowiedzialność czytelnika.

Informacje medyczne ulegają ciągłym zmianom w związku z postępem nauki i medycyny. Dokładamy wszelkich starań, aby treści były aktualne i rzetelne, jednak nie gwarantujemy ich kompletności ani aktualności.

Categories

Czytaj: