Zima w mieście: co naprawdę zagraża naszym pupilom?Jak chronić psa i kota przed solą, mrozem i smogiem

Osoba idąca z psem na smyczy zimą przez oświetloną ulicę miasta, na mokrym i oblodzonym chodniku, o zachodzie słońca.

Zima w mieście nie kończy się na śniegu i ładnych zdjęciach z parku. Dla psów i kotów to często najbardziej wymagający czas w roku. Łapy mają kontakt z solą, ostrym lodem i mieszankami odladzającymi, a przy każdym oddechu do organizmu trafiają pyły zawieszone i smog.

Jak mówi lek. wet. Przemysław Zadumiński z piotrkowskiej przychodni Optivet, to właśnie połączenie tych dwóch światów – chodnika i powietrza – jest dla zwierząt najgroźniejsze:

„Zimowe miasto to podwójne zagrożenie: kontaktowe i inhalacyjne. Sól rozszczelnia barierę skóry, a pyły z powietrza osiadają na sierści. Potem zwierzak to wszystko wylizuje i trafia to do organizmu.”

Dlatego zimą nie wystarczy tylko „założyć sweterek”. Trzeba pomyśleć całościowo: o łapach, sierści i powietrzu, którym oddycha pupil.

Sól na chodniku – pierwszy wróg psich łap

Ilustracja psich łap w zbliżeniu, przedstawiona w chłodnej, niebieskiej tonacji.

Te białe ślady na chodnikach to nie kosmetyka miasta, ale realne źródło bólu dla zwierząt. Chlorek sodu dosłownie „wyciąga” wodę ze skóry – opuszki wysychają, pękają, zaczynają piec i szczypać. Jeśli w mieszance są jeszcze chlorek wapnia czy glikole, efekt jest silniejszy. Naturalna bariera hydrolipidowa skóry zostaje zniszczona.

Do tego dochodzą urazy mechaniczne:

  • ostre kryształki soli i żwiru,
  • popękany lód,
  • lodowe kulki tworzące się w dłuższej sierści między palcami.

Dla psa to trochę tak, jakby chodził boso po papierze ściernym. Nic dziwnego, że zaczyna kuleć, podnosić łapy, siadać na środku chodnika.

Instynktowną reakcją jest lizanie – i tu zaczyna się błędne koło.

„Piecze → zwierzak liże → skóra się rozmiękcza → urazy się pogłębiają → infekcja ma otwarte drzwi. To błędne koło trzeba przerwać natychmiastową dekontaminacją łap po spacerze.”

Rozmiękczona, podrażniona skóra to idealne wejście dla bakterii (najczęściej gronkowca) i drożdżaków Malassezia. Widzimy wtedy zaczerwienione, obrzęknięte opuszki, wilgotne przestrzenie między palcami, intensywne lizanie i niechęć do wychodzenia.

Objawy potrafią przypominać odmrożenie – najpierw bladość, potem obrzęk i zaczerwienienie po ogrzaniu. Jeśli skóra ciemnieje, to już sygnał alarmowy – konieczna jest pilna wizyta u lekarza weterynarii.

Nie tylko skóra – zatrucia solą i glikolem

Wygląda to niegroźnie: pies liże łapy po spacerze, zjada trochę śniegu przy ulicy, interesuje się kałużą pod samochodem. W praktyce może to oznaczać dwa rodzaje realnego zatrucia.

1. Zatrucie samą solą drogową (chlorkiem sodu)
Gdy do organizmu trafi jej za dużo, dochodzi do hipernatremii – nadmiaru sodu we krwi. Zwierzak:

  • wymiotuje,
  • ślini się,
  • bardzo dużo pije,
  • jest ospały, „nie do siebie”.

W ciężkich przypadkach mogą pojawić się drgawki. Szczególnie narażone są szczenięta, seniorzy i psi pacjenci z chorobami serca czy nerek.

2. Zatrucie glikolem etylenowym
To składnik wielu płynów do spryskiwaczy i części mieszanek odladzających. Ma słodki smak, więc psy chętnie go liżą – z kałuży, z rozlanego płynu, z łap.

Organizm rozkłada glikol do silnie toksycznych związków, które tworzą kryształki w kanalikach nerkowych i mogą w ciągu kilkunastu godzin doprowadzić do ostrej niewydolności nerek.

Typowe objawy to:

  • wymioty, ślinienie, chwiejny chód,
  • potem narastająca apatia, brak apetytu,
  • w kolejnej fazie – objawy niewydolności nerek.

„Glikol etylenowy ma słodki smak i jest śmiertelnie niebezpieczny. Przy podejrzeniu zatrucia liczy się każda godzina – nie ma czasu na czekanie, tylko natychmiastowa interwencja weterynaryjna.”

W domu nie wywołujemy wymiotów „domowymi sposobami” – decyzję zawsze podejmuje lekarz weterynarii.

Smog – to, czego nie widać, szkodzi najbardziej

Zimą w mieście powietrze staje się dla zwierząt niewidzialnym wrogiem. Pyły zawieszone PM2.5 są tak małe, że docierają do najgłębszych części płuc, a stamtąd mogą przedostać się do krwiobiegu. Im bliżej gruntu, tym stężenie cząstek jest wyższe, więc psy – dosłownie niżej od nas – wdychają ich więcej.

Długotrwała ekspozycja prowadzi u psów do przewlekłego zapalenia oskrzeli, zmian podobnych do POChP u ludzi:

  • przewlekły kaszel,
  • świszczący, utrudniony oddech,
  • słabsza tolerancja wysiłku.

U kotów częściej obserwuje się napady astmy – skurcz oskrzeli, „dławienie się”, głośny oddech, niekiedy sinienie języka. Smog drażni błony śluzowe sam w sobie, ale też „dostarcza” alergeny głębiej do dróg oddechowych, zaostrzając objawy alergii.

Pyły osiadają także na sierści w czasie spaceru, a później – podczas wylizywania – trafiają do przewodu pokarmowego. Dlatego sama maska dla człowieka to za mało – warto pomyśleć również o „oczyszczaniu futra”.

Nie wszystkie zwierzęta reagują tak samo. Szczególnie wrażliwe są:

  • rasy brachycefaliczne (mopsy, buldogi, boston terriery),
  • szczenięta i kocięta,
  • seniorzy,
  • psy i koty z chorobami serca i płuc.

„Mniej niż 20% właścicieli wie, czym jest wskaźnik jakości powietrza. Tymczasem to kluczowe narzędzie do planowania bezpiecznych spacerów w sezonie grzewczym.”

Czy pies naprawdę nie marznie, bo ma futro?

Ilustracja psa w grubym szalu, patrzącego prosto przed siebie; rysunek w chłodnych, niebieskich odcieniach.

„On ma futro, jemu zimno nie jest” – to jedno z najczęstszych zimowych przekonań. Tymczasem wszystko zależy od rasy, typu sierści, wieku i stanu zdrowia.

Dla husky’ego, malamuta czy owczarka niemieckiego minus dziesięć stopni i suchy śnieg to często wymarzone warunki – gęste podszycie świetnie izoluje przed zimnem.

Ale dla charta włoskiego, chihuahua, boksera, dalmatyńczyka czy nagich ras każdy dłuższy spacer w mrozie to już realne ryzyko wychłodzenia. Mała masa ciała, brak porządnego podszycia i cienka skóra sprawiają, że ciepło ucieka bardzo szybko.

Seniorzy, szczenięta i zwierzęta przewlekle chore mają dodatkowo słabszą regulację temperatury – tu zimowe ubranie często nie jest „fanaberią”, tylko elementem profilaktyki.

„Dla husky’ego minus dziesięć to komfort, dla charta włoskiego – zagrożenie hipotermią. Ubranie to nie fanaberia, tylko medyczna konieczność dla ras krótkowłosych, małych i nagich.”

Sygnały, że psu jest po prostu za zimno, są dość czytelne: drżenie, podkulony ogon, próby zawracania do domu, wyraźne spowolnienie.

„Protokół zimowy” – jak mądrze zadbać o pupila

Przed spacerem

  • Sprawdź jakość powietrza w aplikacji (np. Airly, IQAir). W „czerwone” dni smogowe skróć spacer, wybierz porę późnego rana lub wczesnego popołudnia i omijaj ruchliwe ulice.
  • Zabezpiecz łapy – cienka warstwa specjalnego wosku lub balsamu ochronnego na opuszki stworzy barierę przeciw soli i wilgoci.
  • Załóż ubranie, jeśli pies jest mały, krótkowłosy, nagi, w podeszłym wieku lub przewlekle chory.
  • Planuj trasę tam, gdzie jest mniej soli – park, trawnik, ścieżki w śniegu zamiast białych chodników „posypanych na grubo”.

Po spacerze

To moment kluczowy – tu naprawdę decyduje się, czy zimowe warunki zostaną „na zewnątrz”, czy wejdą z nami do domu.

  • Dokładnie umyj łapy letnią wodą (może być z odrobiną bardzo łagodnego szamponu dla zwierząt).
  • Starannie osusz, również między palcami – wilgoć sprzyja grzybom i bakteriom.
  • Przetrzyj sierść miękką ściereczką z mikrofibry lub chusteczkami dla zwierząt – usuniesz pyły i zanieczyszczenia, które osiadły na futrze.
  • Przy bardzo przesuszonej skórze możesz sięgnąć po balsam regenerujący do opuszek.

„Protokół zimowy to nie tylko mycie łap. Po każdym spacerze w smogu warto przetrzeć całą sierść – pyły PM2.5 osiadają na futrze i trafiają do organizmu podczas wylizywania.”

W domu

  • Jeśli to możliwe, zainwestuj w oczyszczacz powietrza z filtrem HEPA – skorzystacie wszyscy: i ludzie, i zwierzęta.
  • Unikaj palenia w domu, dymu papierosowego, agresywnych środków czystości z chlorem czy amoniakiem.
  • Bądź ostrożny z mocno zapachowymi świecami i odświeżaczami powietrza – szczególnie przy kotach i zwierzętach z problemami oddechowymi.
  • Gdy smog jest bardzo wysoki, część aktywności możesz przenieść do środka: mata węchowa, zabawki logiczne, trening sztuczek świetnie zmęczą psa bez nadwyrężania płuc.

Kiedy nie czekać – sygnały alarmowe

Zimą lepiej dmuchać na zimne – dosłownie. Do lekarza weterynarii zgłaszamy się pilnie, gdy zauważysz:

  • krwawienie z łap, które nie ustępuje po 10–15 minutach,
  • ciemniejącą, mocno zmienioną skórę opuszek (podejrzenie odmrożenia lub poważnego uszkodzenia),
  • silny ból, obrzęk, wyraźne kuleńcie, niechęć do chodzenia,
  • nagłe wymioty, silne ślinienie, chwiejny chód, ospałość po spacerze (podejrzenie zatrucia solą lub glikolem),
  • duszność, napadowy kaszel, „dławienie się”, sinienie dziąseł lub języka.

W przypadku podejrzenia zatrucia glikolem etylenowym liczy się każda godzina – to nie jest sytuacja „do obserwacji”, tylko do natychmiastowego działania.

W SKRÓCIE

1. Zima nie jest wrogiem – wrogiem jest brak planu.
Sprawdzasz jakość powietrza, zabezpieczasz łapy, wycierasz sierść – i już ryzyko spada o połowę.

2. Łapy to priorytet.
Ochrona przed wyjściem (wosk, buty u wrażliwych psów), mycie i osuszanie po każdym spacerze, obserwacja pod kątem pęknięć, zaczerwienienia i lizania.

3. Ogarniasz powietrze, nie tylko pogodę.
Smogowe dni = krótsze spacery, mniej ruchliwych ulic, więcej zabaw w domu. Oczyszczacz z filtrem HEPA to inwestycja w zdrowie całej rodziny.

4. Patrzysz na swojego psa, nie na kalendarz.
Dla jednego -5°C to raj, dla innego powód do drżenia i chowania się pod koc. Ubranie i długość spaceru dopasowujemy do konkretnego zwierzęcia.

5. Wątpliwości? Pytasz, nie czekasz.
Niepokojące objawy po spacerze, podejrzenie zatrucia, dziwne zmiany na łapach czy kaszel – to powód, by zadzwonić do lekarza weterynarii, a nie szukać domowych trików.

„Jak ogarniesz łapy, sierść i powietrze – Twój pupil przejdzie przez zimę bez większych kłopotów. Lepiej wosk na łapach niż kroplówka w żyłach.”

Zachęcamy do przeczytania pełnej wersji artykułu w kwartalniku „Sage Medica – Magazyn Medyczny”. Dostępny online oraz stacjonarnie w przychodni – do wyczerpania nakładu.

Treści zamieszczone w niniejszym artykule mają charakter wyłącznie edukacyjny i informacyjny. Nie stanowią one porady medycznej, diagnozy ani zaleceń terapeutycznych i nie mogą zastąpić konsultacji z wykwalifikowanym lekarzem lub innym specjalistą ochrony zdrowia.

Każda sytuacja zdrowotna jest indywidualna i wymaga profesjonalnej oceny medycznej. W przypadku problemów zdrowotnych lub wątpliwości dotyczących stanu zdrowia, zawsze należy skonsultować się z lekarzem.

Redakcja oraz autorzy artykułu nie ponoszą odpowiedzialności za skutki podjętych działań na podstawie informacji zawartych w tym materiale. Wykorzystanie prezentowanych treści następuje na własną odpowiedzialność czytelnika.

Informacje medyczne ulegają ciągłym zmianom w związku z postępem nauki i medycyny. Dokładamy wszelkich starań, aby treści były aktualne i rzetelne, jednak nie gwarantujemy ich kompletności ani aktualności.

Categories

Czytaj: